Któż nie zna Louisa de Funèsa? Dla wielu pokoleń widzów jego nazwisko jest synonimem francuskiej komedii. Nerwowe gesty, błyskawiczne riposty, charakterystyczne miny i energia, uczyniły go jedną z największych gwiazd europejskiego kina XX wieku. Niezależnie od tego, czy wcielał się w sierżanta Cruchota z serii „Żandarm”, komisarza Juve w „Fantomasie”, przedsiębiorczego bohatera „Skrzydełko czy nóżka”, czy starego wieśniaka w „Kapuśniaczku" zawsze potrafił rozbawić publiczność do łez.
W bogatej filmografii de Funèsa znajduje się wiele perełek. Jedną z nich jest „Le Tatoué” („Tatuaż”) z 1968 roku, film będący niezwykłym spotkaniem dwóch legend francuskiego kina – Louisa de Funèsa i Jeana Gabina. Choć większość widzów pamięta go przede wszystkim z powodu historii bezcennego tatuażu autorstwa Modiglianiego, uważni obserwatorzy mogą dostrzec w nim także ciekawy akcent związany z savate, tradycyjną francuską sztuką walki.
Choć pojawia się tylko na chwilę, stanowi ciekawy przykład obecności tradycyjnej francuskiej sztuki walki w popularnej kulturze. W jednej ze scen bohaterowie wykonują trening savate. Nie jest to oczywiście realistyczna lekcja sztuki walki. Twórcy wykorzystują charakterystyczne ruchy i pozycje głównie jako źródło humoru.
Scena działa jednak na kilku poziomach. Z jednej strony pokazuje francuski element kulturowy rozpoznawalny dla lokalnej publiczności. Z drugiej doskonale wpisuje się w ekranowy wizerunek Louisa de Funèsa – człowieka wiecznie pobudzonego, pełnego energii i wykonującego dziesiątki przesadzonych gestów w ciągu minuty.
Nie ma dowodów na to, że Louis de Funès kiedykolwiek trenował savate. Mimo to jego ruchy sprawiają wrażenie zaskakująco naturalnych.
Sekret tkwił w jego wyjątkowym talencie do komedii fizycznej. Doskonałe wyczucie rytmu, znakomita koordynacja ruchowa i perfekcyjne wyczucie czasu komediowego stały się później fundamentem jego aktorstwa. W wielu filmach de Funès przypomina wręcz tancerza. Błyskawicznie zmienia kierunek ruchu, wykonuje dynamiczne podskoki i reaguje całym ciałem. Te cechy sprawiają, że elementy savate wyglądają w jego wykonaniu bardzo przekonująco, nawet jeśli służą wyłącznie rozbawieniu widza.
Interesujące jest to, że zarówno savate, jak i komedie de Funèsa opierają się na podobnych zasadach. W obu przypadkach liczy się szybkość, precyzja i kontrola ruchu.
Savate nigdy nie było kojarzone z brutalną siłową walką. Jego znakiem rozpoznawczym była elegancja i technika. Podobnie de Funès budował humor nie przez agresję, lecz przez błyskawiczne reakcje, zaskoczenie i niezwykłą ekspresję ruchową.
Dlatego nawet krótka scena w „Le Tatoué” wydaje się czymś więcej niż zwykłym gagiem. Jest małym hołdem dla francuskiej tradycji sportowej i jednocześnie idealnie pasuje do stylu jednego z największych komików w historii kina.
Dzisiaj „Le Tatoué” pozostaje przede wszystkim klasyczną komedią o zderzeniu dwóch silnych osobowości. Jednak dla fanów historii sportów walki film ma dodatkową wartość. To jedno z nielicznych dzieł z udziałem Louisa de Funèsa, w których można dostrzec wyraźne nawiązanie do savate.
Zapisz się na pierwszy trening
+48 739009621